Zarejestruj    Zaloguj    Dział    Szukaj    FAQ

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
 Post Napisane: 22 wrz 2019, o 18:29 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3738
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Za pomysłem tej wyprawy jak zwykle stała Igiełka. W 2014 r. przeszłyśmy razem Główny Szlak Beskidzki, w 2015 r. zdobyła beze mnie Główny Szlak Sudecki. Teraz, po 5 latach od naszej wspaniałej i pełnej przygód wyprawy postanowiłyśmy przejść razem ostatni najdłuższy szlak w Polsce. Wahałam się… Czerwonego szlaku beskidzkiego nic nie jest w stanie przebić. Na świętokrzyskim nic już nie będzie równie ciekawe – ani widoki, ani trudności, ani napotkani ludzie. Trudno też było znaleźć termin, w którym obie mogłybyśmy wyrwać się z pracy. W końcu stanęło na weekendzie 14-18 sierpnia. Główny Szlak Świętokrzyski liczy średnio ok. 100 km, czyli ok. 25 km dziennie do przejścia. Niby nic szczególnego, ale wiedziałam już, że największym problemem będzie ciężar plecaka. W swoich górskich wyprawach zawsze wyruszam „na lekko” i wracam na noc na załatwiony z góry nocleg. Lektura netowych wspomnień pokazała jasno, że wodę i żywność lepiej nosić. Tak też i okazało się w praktyce. Na żadne źródła nie trafiłyśmy. Sklepy stacjonarne występują rzadko, a na obwoźne trzeba trafić. Chyba najbardziej dobił nas ciężar noszonych 3 litrów wody na osobę. W dodatku Igiełka uparła się, że zabierzemy namiot, karimaty i śpiwory. W końcu jakieś przygody muszą być…

Tak więc rozpoczynamy wyprawę od noclegu u Igiełki w akademiku.

Załącznik:
IMG_1074.JPG
IMG_1074.JPG [ 126.3 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Nocleg zacny. Pokój znajduje się na 13 piętrze i widoki stąd wspaniałe na Wawel i Bazylikę Mariacką.

Załącznik:
IMG_1063.JPG
IMG_1063.JPG [ 125.82 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Załącznik:
IMG_1067.JPG
IMG_1067.JPG [ 120.17 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Po 5-letniej przerwie po raz pierwszy robiłyśmy swój namiocik na akademikowym korytarzu, aby sprawdzić stan i kompletność sprzętu biwakowego.

Załącznik:
IMG_1069.JPG
IMG_1069.JPG [ 123.1 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Wczesnym rankiem pobudka. Deszcz zaczął padać już na przystanku tramwajowym. W deszczu przesiadłyśmy się do pociągu jadącego do Kielc.

Załącznik:
IMG_1083.JPG
IMG_1083.JPG [ 117.61 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Pociąg piękny, nowoczesny, ze szpanerskimi fotelami i nowoczesną toaletą. To właśnie z nią wiąże się najciekawsze wspomnienie pierwszego dnia wędrówki. Przychodzi oto chwila kiedy trzeba skorzystać z tego pomieszczenia. Drzwi zamknięte, świeci się zielone światełko przy guziczku i w końcu nie wiem – jest tam ktoś w środku czy nie. Kombinuję przez chwilę i przypominam sobie jak to Montenegro na mnie wciąż buczy, że nie czytam instrukcji. Instrukcja jest. Pisze „zielone światełko – drzwi nie zablokowane”. Jak nie zablokowane, to chyba nikogo wewnątrz nie ma. Tak przynajmniej dedukuję. Naciskam zielony przycisk, drzwi się rozsuwają, a wewnątrz na tronie siedzi wygodnie żołnierz w moro z opuszczonymi spodniami :rotfl3: Widok jej przerażonej twarzy bezcenny… Mówię „sorry” i znów naciskam guziczek. Żołnierz tak się zestresował, że jeszcze długo nie wychodził z toalety. Chyba po tym incydencie już nic nie mógł. No i po co ta technika? Wystarczyłaby zwyczajna zasuwka albo haczyk i każdy by wiedział bez instrukcji jak to obsłużyć. Ja też już nerwowo czytałam instrukcję wewnątrz jak się zamknąć od środka i bałam się dwóch rzeczy jednocześnie – albo się źle zamknę i ktoś inny rozsunie mi drzwi albo się zamknę i już nie odemknę.

Po tych przygodach ciągle w deszczu zaczekałyśmy na zatłoczonego busa do Gołoszyc. Ledwo się wcisnęłyśmy do niego z plecakami, karimatami i kijkami. Miły kierowca wysadził nas w pobliżu czerwonej kropki oznaczającej początek szlaku.

Załącznik:
IMG_1093.JPG
IMG_1093.JPG [ 112.2 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Po chwili dotarłyśmy do małego cmentarza żołnierzy poległych w I wojnie światowej

Załącznik:
IMG_1101.JPG
IMG_1101.JPG [ 115.63 KiB | Przeglądane 123 razy ]


oraz do kapliczki św. Huberta z refleksyjnymi napisami dopisanymi odręcznie.

Załącznik:
IMG_1104.JPG
IMG_1104.JPG [ 119.04 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Padało, padało, padało… Omotane pelerynami ślizgałyśmy się po błocie i kamieniach. Świat osłonięty był welonem mgieł.

Załącznik:
IMG_1111.JPG
IMG_1111.JPG [ 122.57 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Załącznik:
IMG_1118.JPG
IMG_1118.JPG [ 125.86 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Załącznik:
IMG_1139.JPG
IMG_1139.JPG [ 126.85 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Wszędzie mokro. Trudno nawet znaleźć miejsce, aby na chwilę zdjąć z ramion plecak i spokojnie zjeść kanapkę.

Załącznik:
IMG_1143.JPG
IMG_1143.JPG [ 119.88 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Cały czas nasze ścieżki przecinały się z trasami jakiegoś maratonu rowerowego.

Załącznik:
IMG_1141.JPG
IMG_1141.JPG [ 125.88 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Przestało padać dopiero, kiedy znalazłyśmy się w Paprocicach. Wreszcie suchy asfalt, nagrzany popołudniowym słońcem. Trzeba przez chwilę odpocząć

Załącznik:
IMG_1148.JPG
IMG_1148.JPG [ 121.84 KiB | Przeglądane 123 razy ]


i zastanowić się co dalej

Załącznik:
IMG_1155.JPG
IMG_1155.JPG [ 114.94 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Igiełka, kierując się informacjami z jakiegoś blogu, planowała nocleg pod namiotem na Kobylej Górze. Ponoć miejsce niezwykle urokliwe. Może i tak było, ale nie przy takiej pogodzie. Mokre liście i błotniste podłoże, przemoczone spodnie i buty, mokre kurtki, peleryny i plecaki…

Załącznik:
IMG_1164.JPG
IMG_1164.JPG [ 119.5 KiB | Przeglądane 123 razy ]


W Trzciance tuż przy drodze na Łysą Górę stoi znak agroturystyki, ale Igiełka nawet nie chce słuchać o noclegu pod dachem. Niewiele było emocji tego dnia, więc chociaż nocleg w środku lasu… Lubię spać w namiocie, ale jest zimno a my mamy przemoczone ubranie. Trzeba zmyć z siebie błoto i doprowadzić się do jakiegoś stanu, aby jutro nie przestraszyć pielgrzymów święcących zioła 15 sierpnia w opactwie na Świętym Krzyżu. Nadąsana mina Igiełki o mało nie wystraszyła gospodyni agroturystyki, która przygotowywała obiad dla śpiącej u niej grupy. Zajęta dyplomatycznym przekonywaniem Igiełki do noclegu w ciepłym łóżeczku zapomniałam spytać czy i dla nas by się coś dobrego nie znalazło. Koniec końców pozostał nam chleb z pasztetem.
Rano wyspane w cieple i wysuszone pomknęłyśmy w mokrych butach do opactwa.

Załącznik:
IMG_1167.JPG
IMG_1167.JPG [ 116.29 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Prezentowało się wspaniale!

Załącznik:
IMG_1187.JPG
IMG_1187.JPG [ 122.08 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Załącznik:
IMG_1193.JPG
IMG_1193.JPG [ 127.7 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Obok nas pomykały na szpilkach odstawione świątecznie panie. Było to możliwe dzięki kolejce turystycznej, którą można było podjechać z parkingu.
Msza rozpoczęła się „Bogurodzicą”, aż mnie ciarki przechodziły. Zaraz przed oczyma przesunęły mi się teksty szkolne z tą pieśnią i stojące naprzeciw siebie pod Grunwaldem dwa zakute w zbroje wojska.

Pod koniec mszy co innego przykuło naszą uwagę. Z klasztoru zaczęto nosić jakieś wiaderka i pakunki w stronę dymiącej kuchni polowej. Spojrzałyśmy z Igiełką na siebie i zrozumiałyśmy się bez słów - grochówka wojskowa! Na widok dymiącej kuchni wiele osób ze stojących przy kościele ławek powędrowało zająć miejsce w kolejce. Grochówki nie było, ale bigos i żurek owszem :)

Załącznik:
IMG_1199.JPG
IMG_1199.JPG [ 125.62 KiB | Przeglądane 123 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 wrz 2019, o 19:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sty 2015, o 23:44
Posty: 218
Lokalizacja: Racibórz/Ratibor
Imię: Paweł
Cytuj:
postanowiłyśmy przejść razem ostatni najdłuższy szlak w Polsce

Brawo Wy! :brawa:
Ale czemu "ostatni"? Co ze Szlakiem Orlich Gniazd? ;)
Dłuższy nawet od tego świętokrzyskiego:

Cytuj:
Szlak Orlich Gniazd – szlak turystyczny w Polsce, przebiegający przez województwa małopolskie i śląskie. Szlak łączy Kraków z Częstochową poprzez większość Orlich Gniazd, jurajskich zamków i warowni wybudowanych na skałach dochodzących do 30 metrów. Szlak oznaczony jest kolorem czerwonym. Ma długość 163,9 km.

(za Wikipedią...)


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 22 wrz 2019, o 21:51 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3738
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Ślicznie dziękujemy! Szlak Orlich Gniazd co prawda nie jest szlakiem górskim, ale masz rację - wcale nie gorszym. Pełno na nim wapiennych skałek i ruin zamków. Tyle, że coraz bardziej się komercjalizuje. Odbudowane ruiny nie mają już tego klimatu co dawniej. Mimo to warto byłoby się tam wybrać i pooglądać jakie zaszły zmiany. Tak naprawdę to moje wędrówki nie zawsze były górskie. Kiedyś wędrowałam dużo po małopolskich wsiach, szlakiem drewnianych kościółków, starych chałup i zapomnianych cmentarzy... Jak się dobrze pokombinuje, to uda się uniknąć ruchliwych dróg i odnaleźć i tam szerokie, puste przestrzenie.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 24 wrz 2019, o 21:23 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3738
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Podczas całej naszej wyprawy jedynym zaludnionymi punktami był Święty Krzyż i Łysica. Właśnie podążałyśmy w jej stronę. Po drodze jednak pustka, ścieżki wśród pól, trasy granicą Puszczy Jodłowej i odcinki po asfalcie.

Załącznik:
IMG_1204.JPG
IMG_1204.JPG [ 116.82 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1210.JPG
IMG_1210.JPG [ 122.6 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1223.JPG
IMG_1223.JPG [ 126.78 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1230.JPG
IMG_1230.JPG [ 111.96 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Nie spotykało się tak ciekawych ludzi jak na Głównym Szlaku Beskidzkim, ot emeryci na spacerku, młodzież z pieskiem.
Dużo ludzi siedziało też przy chacie w Kakoninie, gdyż była to pora obiadowa.

Załącznik:
IMG_1238.JPG
IMG_1238.JPG [ 117.74 KiB | Przeglądane 98 razy ]


My jednak na dłuższy popas zatrzymałyśmy się przy kapliczce na Przełęczy Św. Mikołaja.

Załącznik:
IMG_1240.JPG
IMG_1240.JPG [ 122.85 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Potem już najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich – Łysica.

Załącznik:
IMG_1244.JPG
IMG_1244.JPG [ 114.21 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Ledwo ją było widać taki był tłum ludzi. I to takich ludzi, którzy niezupełnie do tego miejsca pasowali. Do zdjęcia pozowała młoda babcia z wnuczką. Babcia w sukience z białej koronki i w delikatnych sandałkach. Jak ona tu doszła w takim stroju po ścieżce pełnej głazów tego nie wiem. Tuż obok płacząca przy zejściu może 3-letnia dziewczynka z mamą. No i po co zabrała małą na taką trasę – głazy duże, dziecko nóżkami nie może dosięgnąć do pewniejszych punktów. Na nogach oczywiście sandałki. Przecież można było zabrać ją na wędrówkę po łagodnych leśnych ścieżkach. Nawet tatrzańskie dolinki byłyby odpowiedniejsze. Zrazi się dziecko do gór jak nic…
Potem dochodzimy do kaplicy Św. Franciszka wraz ze źródełkiem.

Załącznik:
IMG_1261.JPG
IMG_1261.JPG [ 120.75 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Ta sama 3-letnia dziewczynka zagląda do kaplicy i woła: „Baba Jago, gdzie jesteś!” Igiełka boki zrywa ze śmiechu. „Ją też nabrali, tak jak wy mnie. Jak byłam mała, to mnie zabraliście na Łysą Górę obiecując Baby Jagi latające na miotle, a tam był tylko klasztor…” :D Nie pamiętam jak to wtedy było, ale w domu wisi gliniana płytka z czarownicą na miotle, więc może faktycznie coś na rzeczy :)
Tłumy schodzą razem z nami do Św. Katarzyny, a potem gdzieś się rozpływają.

Załącznik:
IMG_1265.JPG
IMG_1265.JPG [ 118.15 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Zasuwamy do pięknej kapliczki na przełęczy Krajno.

Załącznik:
IMG_1286.JPG
IMG_1286.JPG [ 124.42 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Kawałek dalej Chrystus się nad nami frasuje, ponieważ tą noc planujemy spędzić na szczycie Radostowej pod namiotem.

Załącznik:
IMG_1295.JPG
IMG_1295.JPG [ 127.06 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Pogoda ładna, błoto podeschło, nasza odzież również. Po drodze ani żywego ducha. Zupełna pustka. Żółcą się nawłocie, czerwienią jarzębiny. Widziane z daleka piękne lawendowe pola okazują się polami ostów.

Załącznik:
IMG_1299.JPG
IMG_1299.JPG [ 111.46 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1303.JPG
IMG_1303.JPG [ 127.54 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1305.JPG
IMG_1305.JPG [ 119.27 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1309.JPG
IMG_1309.JPG [ 111.36 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1312.JPG
IMG_1312.JPG [ 111.95 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Czy ktokolwiek chadza tymi ścieżkami? Ścieżka na Radostową pnie się ostro pod górę. Słońce podbarwia zachodem niebo. Na Radostowej nocleg marzeń. Równy teren, wiata pod którą można postawić namiot na wypadek deszczu, stolik i ławki. Jednym słowem "full wypas"! Tak nam się przynajmniej na początku wydaje. Najpierw dzwoni mój 80-letni Wujek. „Gdzie dziś nocujecie dziewczyny? Na szczycie góry, w środku lasu? Acha… ” - mówi Wujek złowieszczo. Potem dzwoni moja Mama, która ewidentnie już jest po rozmowie z Wujkiem. „Śniło mi się, że nocowałyście w lesie i ktoś was zamordował”. Patrzymy na siebie z Igiełką. Przy wiacie krąg ogniskowy i przygotowane drewno, w krzakach butelki po alkoholu. U podnóża góry słychać łomot dyskoteki. Co będzie jak tu w nocy ściągną jacyś pijani i naćpani, aby dokończyć imprezę? Miejsce na nocleg wygodne, ale przy samym szlaku. Widać nas jak na dłoni. Po ciemku zaczynamy szukać innego miejsca. Może na skraju łąki? Miejsce pełne pagórków, w dodatku trawy wysokie. Wszystkie kleszcze nasze. Przez łąkę wiedzie też jakaś ścieżka. A jak ci pijani właśnie nią przyjdą? W końcu wybieramy placyk w lesie, ładnie osłonięty, ale okropnie nierówny i ze spadkiem. Zimno się robi, więc zabieramy co się da do namiotu, plecaki owijamy w plandekę i układamy koło namiotu, a my do śpiworów. Strasznie było niewygodnie i zimno. Na przemian cierpły mi ręce i nogi, a każda zmiana pozycji powodowała utratę ciepła. Dopiero kiedy przyśniło mi się jak zalana krwią uciekam przed kanibalami, którzy mnie szlachtują nożami, a Montenegro przerabiają na kiełbasę, wtedy obudziłam się z ogólnym poczuciem ciepła :rotfl3:
Noc minęła spokojnie. Dopiero ok. 7,00 przejechał szlakiem rowerzysta, ale nawet nas nie zauważył. Igiełka długo nie chciała opuścić ciepłego śpiwora. Dopiero mój komentarz, że w 4 dni nie damy rady pokonać tej trasy jeśli będziemy tak późno wychodziły sprawił, że opuściła namiot.

Załącznik:
IMG_1316.JPG
IMG_1316.JPG [ 117.17 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1317.JPG
IMG_1317.JPG [ 126.92 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Załącznik:
IMG_1318.JPG
IMG_1318.JPG [ 118.34 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Przeprawiłyśmy się przez Lubrzankę

Załącznik:
IMG_1324.JPG
IMG_1324.JPG [ 119.86 KiB | Przeglądane 98 razy ]


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 4 paź 2019, o 21:13 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3738
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Mała wspinaczka w rezerwacie Diabelski Kamień.

Załącznik:
IMG_1330.JPG
IMG_1330.JPG [ 127.61 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Potem wieża widokowa na Klonówce. Tu miałyśmy spać poprzedniej nocy, ale szłyśmy zbyt wolno.

Załącznik:
IMG_1347.JPG
IMG_1347.JPG [ 111.23 KiB | Przeglądane 68 razy ]


I tak podążając aleją nawłoci

Załącznik:
IMG_1353.JPG
IMG_1353.JPG [ 117.28 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Dochodzimy do Masłowa. Wstępujemy do sklepu, ponieważ kończą nam się zapasy jedzenia i wody. Wtrącamy świeżą bułeczkę, jogurcik i pętko kiełbasy. Robimy zapasy.

Załącznik:
IMG_1356.JPG
IMG_1356.JPG [ 129.84 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Gdzieś w pobliżu ma znajdować się pizzeria, ale jakoś na nią nie natrafiamy. Docieramy do ciekawego kościoła zdobionego cegłą i kamieniem

Załącznik:
IMG_1387.JPG
IMG_1387.JPG [ 126.22 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Załącznik:
IMG_1362.JPG
IMG_1362.JPG [ 118.1 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Jakoś opadam z sił. Nogi nie chcą nieść, nie mam sił dźwigać plecaka. Co chwila posiadujemy.

Załącznik:
IMG_1386.JPG
IMG_1386.JPG [ 118.98 KiB | Przeglądane 68 razy ]


W końcu Igiełka odbiera mi część żywności. No tak, kryzys został wywołany dopełnieniem plecaka. Tylko że żywność i woda nie jadą dalej na osiołku. Wędrują do plecaka Igiełki. Czy będzie w stanie tyle nieść?

Po drodze podziwiamy królestwo grzybów i ogromne mrowiska. Muszą być jakąś osobliwością tych terenów, gdyż ich fotografia znajduje się w przewodniku.

Załącznik:
IMG_1389.JPG
IMG_1389.JPG [ 125.52 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Załącznik:
IMG_1390.JPG
IMG_1390.JPG [ 116.06 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Idziemy sobie ciemnym lasem pełnym bajor i błota. Komary gryzą jak oszalałe. Nagle zza drzew wychodzi facet z plecakiem sugerującym, że nie szuka grzybów, nie wyszedł na spacer z wypasionej agroturystyki, jednym słowem być może to być jedyny napotkany na tym szlaku człowiek, który ma zamiar przejść te 100 km w jednym kawałku. Takiej okazji przepuścić nie można! No więc od słowa do słowa i gościu mówi, że szlak świętokrzyski ma być treningiem przed planowanym jesienią Głównym Szlakiem Beskidzkim, szlakiem który zamierza przejść od Ustronia w stronę Wołosatego, gdyż mieszka na Śląsku. A gdzie on mieszka na tym Śląsku? Miejscowość mała, nic nam nie powie… Czyżby? I tu się okazuje, że facet mieszka dosłownie za przysłowiową miedzą! Jedyny turysta na szlaku i ziomal w dodatku!

I tak powoli docieramy do Tumlina.

Załącznik:
IMG_1401.JPG
IMG_1401.JPG [ 118.46 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Igiełka zaplanowała nocleg na Baraniej Górze, ale to jeszcze ho, ho… Upiera się, że drugi raz pod dachem nie zanocuje. Jednak ten dzień nie był szczególnym dniem mocy. Składa się na to wiele czynników – ciężka noc na Radostowej, późne wyjście w trasę, dociążenie plecaka. Nie ma szans dotrzeć dzisiaj na Baranią Górę. Jedynym wyjściem jest szukanie noclegu w Tumlinie. Za nim teren znów się wypiętrza. Przecież nie zanocujemy na stoku, a znalezienie po ciemku jakiegoś wypłaszczenia to szukanie igły w stogu siana. Dyskretnie rozpytuję o noclegi pod gromiącym spojrzeniem Igiełki. Jednak prawda jest taka: Igiełka umówiła się już na niedzielę, więc koniecznie musimy jutro wracać z Kuźniaków do Kielc ostatnim busem. Wyjścia są trzy: albo wracamy dopiero w niedzielny poniedziałek albo odpuszczamy sobie resztę trasy albo dokładamy starań, aby zanocować w Tumlinie. Mieszkańcy wspominają coś o noclegach w świetlicy. Otrzymuję numer telefonu do pani, która ją prowadzi, ale nikt nie odbiera. W oddali słychać odgłosy drogi krzyżowej prowadzonej w terenie. Może owa pani w niej uczestniczy? Pytamy gdzie ta świetlica. Daleko i pod górę, ale trudno. Świetlica pozamykana na głucho, na boisku gra w piłkę młodzież. Dzwonią do pani. Nie odbiera. Radzą, aby pójść do pani sołtys, może ona nam pomoże. Do pani sołtys znów pod górę, ale jakoś dochodzimy pod bramę. Dzwonimy. Nikt nie otwiera. Siadamy pod bramą ledwo żywe i ze zmęczenia. Już nam chyba tylko nocleg w lesie został… Zadzwonimy jeszcze raz i idziemy. Jednak brama się otwiera. Pani sołtys nie ma klucza, ale poświadcza nam punkt na trasie i poleca zaprzyjaźnioną agroturystykę, o której jakoś nikt nam wcześniej nie wspominał. Idziemy szukać agro. Znowu daleko. W dodatku numery domów są wymieszane. Jeśli nie będzie tabliczki informacyjnej, to możemy minąć i nie zauważyć. Tym razem jednak szczęście nam dopisuje. Spotykamy kobietę, której siostra mieszka blisko agro. No i wreszcie na miejscu. Rozkładamy się na łożach jak królowe… Zaraz też wzrastają nasze szanse na zakończenie szlaku następnego dnia. Wypoczynek, brak opóźnień wywołanych składaniem sprzętu i gotowaniem na butli. Rankiem wyruszamy w oparach mgły prześwietlonych słońcem.
Po ostrym podejściu docieramy do polanki pełnej wrzosów skąpanych w kroplach porannej rosy. Wrzosy! Moje ulubione kwiaty… Szkoda, że nie było nam dane zanocować na tym wrzosowisku. Piękny byłby poranek i śniadanie wśród kwiatów.

Załącznik:
IMG_1449.JPG
IMG_1449.JPG [ 112.93 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Załącznik:
IMG_1432.JPG
IMG_1432.JPG [ 120.99 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Napotykamy na różowe piaskowce tumlińskie skryte w sosnowym lasku

Załącznik:
IMG_1463.JPG
IMG_1463.JPG [ 121.64 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Załącznik:
IMG_1467.JPG
IMG_1467.JPG [ 127.94 KiB | Przeglądane 68 razy ]


I tak powoli przez Baranią Górę maszerujemy lasem, polami i dróżkami

Załącznik:
IMG_1480.JPG
IMG_1480.JPG [ 118.74 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Aż docieramy do Perzowej Góry z kapliczką św. Rozalii w skalnej pieczarze.

Załącznik:
IMG_1490.JPG
IMG_1490.JPG [ 113.84 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Załącznik:
IMG_1494.JPG
IMG_1494.JPG [ 120.6 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Wreszcie czerwona kropka końca szlaku w Kuźniakach

Załącznik:
IMG_1512.JPG
IMG_1512.JPG [ 121.39 KiB | Przeglądane 68 razy ]


I ruiny pieca hutniczego.

Załącznik:
IMG_1516.JPG
IMG_1516.JPG [ 119.76 KiB | Przeglądane 68 razy ]


Jeszcze tylko parę widoczków w Kielcach

Załącznik:
IMG_1521.JPG
IMG_1521.JPG [ 120.61 KiB | Przeglądane 68 razy ]


I powrót do rzeczywistości.
Nie był to szlak szczególnie widokowy, obfitujący w przygody i spotkania międzyludzkie. Ale fajnie było wędrować znów z Igiełką, z dala od zgiełku i problemów. Cisza, spokój, pustka, promienie słońca, wrzosy i jarzębiny…


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 8 paź 2019, o 17:58 
Offline
Przyjaciel

Dołączył(a): 30 lis 2010, o 00:14
Posty: 2797
Lokalizacja: Oława
Imię: paulina
Strasznie bym chciala, ze jak Kabaczek bedzie dorosły, to zeby tez chcial ze mna tak wedrowac!

_________________
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

na wiecznych wagarach od życia...


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Post Napisane: 10 paź 2019, o 18:50 
Offline
Przyjaciel
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 maja 2009, o 22:58
Posty: 3738
Lokalizacja: Jankowice
Pochwały: 1
Imię: Renata
Na pewno tak właśnie będzie. Przywykła od dzieciństwa do stylu życia, który jest niezmiernie rzadki. Nie będzie jej łatwo znaleźć towarzystwo skłonne do spędzania czasu w taki sposób, więc siłą rzeczy w Waszym towarzystwie będzie się czuła najlepiej. Jednak najtrudniej będzie Majce znaleźć Toperza Bis :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
Dodaj do: Dodaj do Gadu-Gadu Dodaj do Grono.net Dodaj do Twitter Dodaj do Blip Dodaj do Flaker Dodaj do Pinger Wypowiedź dla Wykop Wypowiedź dla Facebook Wypowiedź dla Gwar Wypowiedź dla Delicious Wypowiedź dla Digg Wypowiedź dla Google Wypowiedź dla Reddit Wypowiedź dla YahooMyWeb Śledzik Dodaj do Kciuk.pl Dodaj do Spinacz.pl Dodaj do Yam.pl
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Strona główna forum » Eksploracja » Inne » Reportaż z podróży


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL

[ Time : 0.366s | 17 Queries | GZIP : Off ]